Rok dwa tysiące siedemnasty

Słabość i strach sprawiły, że częstotliwość mojego pisania spadła dramatycznie. Całe szczęście żal przed kompletnym porzuceniem tej czynności zwyciężył akurat teraz. W sam raz na podsumowanie i spojrzenie w tył na miniony rok.

Synowie

Jestem szczęśliwy, że posiadanie dzieci było dla mnie decyzją świadomą i taką, której nie żałuję. Natomiast fakt, że pod koniec grudnia przyszli na świat dwaj bliźniacy to dla mnie nadal ogromne zaskoczenie.  Dwóch potomków naraz nie brałem nawet pod uwagę. Może czas dodać na blogu kategorie „parenting”?

Wesele

Organizacja ślubu to był ciekawy projekt. Zrobiliśmy to dla siebie, rodziny i przyjaciół i było warto, choć na początku byłem sceptyczny, co do wyprawiania dużej imprezy. Zabawa była przednia i niezapomniana, multum wzruszających sytuacji. Nie zmienia to faktu, że jeśli ktoś mówi, że ślub to najważniejszy dzień w życiu to dostaję mdłości. Taką już sztuczną i skomercjalizowaną mamy tradycję. Dobrze, że z jej winy mamy okazję spotkać się i porozmawiać.

Praca

Drugi rok pracy zdalnej zaczął się dobrze. Brak kontaktów twarzą w twarz udawało się nadrabiać na różne sposoby. Jednak w ostatnim kwartale byłem już na granicy wypalenia zawodowego. Dlatego piszę ten tekst jako bezrobotny poszukujący nowych wyzwań. Tylko że ja bezrobocie nazywam miniemeryturą.

Sport

Nie wiem, kiedy zdecydowałem o planach biegowych na 2017, ale wiedziałem już wtedy, że w połowie lipca się żenię. Popatrzyłem na kalendarz imprez i wpisałem do kalendarza dwa wydarzenia. Zapisz się na „Supermaraton Gór Stołowych” i „Zapisz się na Chudego Wawrzyńca”.  Jeden dwa tygodnie przed weselem, drugi 3 tygodnie po nim. Posiadanie jednego głównego celu przerażało mnie. Dodanie dwóch kolejnych sprawiło, że mogłem się czasami przełączać między zadaniami. Co więcej, jeśli coś by nie wyszło, miałbym kolejne szanse na sukces.

Z Supermaratonu pamiętam wielkie głazy i końcówkę polegającą na wchodzeniu po 665 schodach na Szczeliniec. Schodzić też trzeba było, ale już z medalem na piersi i uśmiechem na mordzie.

Na Chudym Wawrzyńcu bawiłem się nieźle, ale nie byłem zregenerowany. Dzień przed biegiem temperatura przekraczała 35 stopni. A w czasie biegu cały czas padało, było chłodno i siły skończyły się szybko. Dobiegłem.

Nauczanie

Przeprowadziłem kilka szkoleń w ramach infoShare Academy. Fajnie było pierwszy raz usiąść na sali w miejscu nauczyciela. Grupa była bardzo różnorodna i chętna do nauki. Gdyby nie fakt mozolnego przygotowania materiałów i kompletny brak przystosowania do mówienia przez 8 godzin to kontynuowałbym tę działalność. Obecnie mam w planach stworzenie kursu online. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Las

Tylko 3 krótkie wyprawy do lasu i zero nocowania. Podźwigałem trochę szpeju, rozpaliłem kilka ognisk, rozbiłem plandekę i wypiłem napar z igieł. Recepta jest taka, żeby kolejny wypad wpisać w kalendarz. Z kalendarzem się nie dyskutuje.

Książki

Wielokrotne defekacje pochwalne odprawiałem ku czci:

  • Listy moralne do Lucyliusza – Seneka
  • Walden, czyli życie w lesie – Henry David Thoreau
  • Pan raczy żartować, panie Feynman! – Richard Feynman

Krótkotrwałe fascynacje

Na trzy miesiące totalnie wsiąknąłem w kolarstwo szosowe. Roweru nie kupiłem. Za to kojarzę już co dzieje się w peletonie, kiedy go widzę. Podszkoliłem się też w naprawach i konserwacji rowerów. Pedałowania nie zawieszam. Tylko rower wisi w mieszkaniu trochę zaniedbany. Czeka na mydlenie, smarowanie i pompowanie.

Potem wciągnęła mnie FIFA 17 na PS4. Gry piłkarskie zaliczyły dla mnie 10-letnią przerwę, bo wcześniej grałem w PESa 2007. Przy okazji odświeżyłem informacje o tym, kto teraz w futbolu rozdaje karty. Nawet meczyk w pubie obejrzałem.

Podsumowanie

Działo się na full.

Comments are closed.